Tak sobie siedzę i myślę. Dochodzę do wniosku, że bardzo często człowiek zostaje sam ze swoimi przemyśleniami. Mimo, iż się nimi z kimś podzieli, to i tak prawdopodobnie będzie opatrznie zrozumiany. I nie, żebym miała komuś coś za złe. Po prostu czasem nie da się wyrazić tego, co się w danej chwili czuje. I jest to po prostu ułomność naszego języka...
Coraz częściej dzieje się tak, że o pewnych sprawach nie mówię. I nie dlatego, że mam tajemnice przed ludźmi. Po prostu często nie warto pewnych kwestii poruszać. To samo tyczy się emocji, które wręcz uwielbiamy przerzucać na inne osoby - często nie winne niczemu...
No i tak sobie myślę, że powinnam pisać o sobie. Więc, Drogi Czytelniku, prześledź ten tekst jeszcze raz i zamień wszystko na 1 osobę liczby pojedyńczej.
I by było na tyle.
A teraz idę na zajęcia... Wieczorem zasłużony odpoczynek i relaksujący weekend.
Howk!
skomentuj(1)
Powinnam założyć chyba drugiego bloga i zatytułować "z życia młodej pani agent"... bo nie ukrywam, że jak na razie to dość zajmujące zajęcie jest. I naprawdę można mówić, że "niedasię" (z akcentem na "da"). A ja powiem coś zupełnie innego - to zajęcie przysparza mi wiele miłych chwil. Oczywiście zdarzają się dołki i górki, ale to pewnie tak jest wszędzie. Należało by też tu wspomnieć, że i ludzi, z którymi rozmawiam można zaklasyfikować do co najmniej trzech grup społecznych: ludzi, taboretów i parapetów. Ci pierwsi przysparzają radości, ci drudzy śmiechu swoimi odzywkami, a trzecich trzeba mieć w poważaniu. I z czystej przekory dodam: w poważaniu tam na duże "D" :D
I co najważniejsze - mam wsparcie najbliższych mi osób :)
PS. czekam na ripostę ^^
skomentuj(1)
Coś się skończyło, żeby inne się zacząć mogło. I tak się zastanawiam, cóż takiego ten nowy rok (na swój sposób wyjątkowy) przyniesie. A przyniesie z pewnością dużo zmian. I wypadało by "dużo" napisać przez wielkie "D". I wypadało by życzyć też wszystkim, a przede wszystkim sobie Najlepszego i Owocnego. I to by było tyle.
skomentuj(3)
To moja średnia częstotliwość bywania tu... I nie wiem, czy powinnam płakać, czy się cieszyć. Ale ostatnio tyle się dzieje, że człowiek nie ma wręcz ochoty na coś twórczego i zmyślnego. I właśnie odkryłam, że się da. I to jest najważniejsze. I niekoniecznie po trupach.
I dobrze. A teraz czas na kolację.
skomentuj(2)